Kilkanaście dni temu tj. 17 października obchodziliśmy 175 rocznice śmierci największego polskiego kompozytora Fryderyka Chopina. Dziś przybliżymy Państwu pierwsze wrażenia, które towarzyszyły wielkiemu muzykowi w czasie przeprowadzki do Paryża, a w dużej mierze oddamy głos samemu Chopinowi. Zapraszamy w podróż do początku lat 30 XIX wieku.
Słowem wstępu
Fryderyk Chopin opuścił Warszawę 2 listopada 1830, jak się miało później okazać muzyk już nigdy nie wrócił tak do stolicy Królestwa Polskiego, jak i szerzej na ziemię dzisiejszej Polski. Pierwszym przystanekiem w drodze na zachód był Kalisz. Miasto leżące dziś w centralnej części Naszego kraju wówczas znajdowało się na granicy Królestwa Kongresowego i Wielkiego Księstwa Poznańskiego1. W samym Kaliszu kompozytor przebywał trzy dni. W tym mieście dołączył do niego jego przyjaciel Tytus Woyciechowski. Jest on o ważną postacią w mojej dzisiejszej opowieści, ponieważ obaj panowie bardzo często do siebie pisali i cytowane dziś listy Chopina były adresowane również do Woyciechowskiego. Fryderyk i Tytus spędzili w Kaliszu 3 dni. Po tym okresie największy kompozytor w historii Polski opuścił ojczystą ziemię na zawsze.
Po trzytygodniowej podróży z przerwami we Wrocławiu, Dreźnie oraz Monachium Panowie dotarli do miejsca docelowego ich podróży – Wiednia. W stolicy Austrii dotarła do nich wieść o wybuchu powstania listopadowego. Młody Chopin chciał wrócić do kraju i walczyć w obronie Polski jednak jego przyjaciel po licznych namowach przekonał go by pozostał w Wiedniu. Sam Woyciechowski udał się jednak do Królestwa Polskiego i brał czynny udział w walkach. Za zasługi w obronie ojczyzny został zresztą odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Fryderyk pozostał zatem sam w stolicy Habsburgów a swojego przyjaciela finalnie już nigdy nie zobaczył.
Po ośmiu miesiącach w naddunajskiej stolicy udał się do Stuttgartu będącego wówczas stolicą Królestwa Wintenbergii2. To w tym południowoniemieckim mieście do kompozytora dotarła tragiczna wieść o upadku Warszawy, a przez to i o przegranej powstania listopadowego. Ta wiadomość przesądzić o dalszych losach pianisty. Fryderyk postanowił wówczas wyjechać do Paryża, gdzie z krótkimi przerwami przyszło mu żyć następne 18 lat aż do śmierci w 1849 roku.
Pierwszy list z Paryża
Fryderyk do stolicy Francji przeprowadził się dokładnie 5 października 1831 roku. Chopin zamieszkał w małym mieszkaniu przy Boulevard Poissonnière 27. Niespełna 2 tygodnie później kompozytor wysłał swój pierwszy list z Paryża dodam jedynie, że adresatem listu był Norbert Adolf Kumelski3. Zacznijmy od krótkiego opisu mieszkania:
Nieraz na moim 5-tym piętrze (stoję na Boulevard Poissonière nro 27, nie uwierzysz, jak ładnie mieszkam, mam pokoik ślicznie mahoniowo meblowany, z gankiem na bulwary, z którego widzę od Montmartre do Panteonu i wzdłuż cały piękny świat; zazdrości mi wielu mojego widoku, ale nikt schodów)4.
W liście do przyrodnika Fryderyk opisał swoje pierwsze spostrzeżenia dotyczące życia w tej metropolii. Ze słów kompozytora możemy przeczytać, że z jednej strony tak duże miasto jakim był wówczas Paryż w pewnym sensie budziło odrazę i niechęć u Chopina z drugiej zaś łatwo można zauważyć podziw dla tego miasta. Fryderyk pisał bowiem:
Jest tu największy przepych, największe świństwo, największa cnota, największy występek, co krok to afisze na wen. horoby[!] – krzyku, wrzasku, turkotu i błota więcej, niźli sobie wystawić można – ginie się w tym roju i wygodnie z tego względu, że nikt się nie pyta, jak kto żyje. Możesz chodzić zimą po ulicy jak obszarpaniec, a bywać w najpierwszych kompaniach – jednego dnia zjesz obiad najsutszy za 32 sous w Restauracji zwierciadlanej, złotem i gazami oświeconej – nazajutrz możesz pójść na śniadanie, gdzie ci jak dla ptaszka dadzą i zapłacisz 3 razy tyle; tak mi się tu z początku zdarzało, aż dopóki nie zapłaciłem należytej frycówki5.
Młody pianista z pewną dozą złośliwości opisał również swoje spostrzeżenia dotyczące paryskiej płci pięknej. Muzyk w liście do Kumelskiego stwierdził:
Co panien miłosiernych! – gonią za ludźmi, mimo to jednak wcale nie brak tęgich Azdrubalów; żałuję, że pamiątka Teresy, mimo Benedykta starań, który jednak [słowo skreślone] za bardzo coś małego moją biedę uważa, nie dozwala mi kosztować owocu zakazanego. A znam już kilka śpiewaczek – a śpiewaczki tutaj, jeszcze bardziej jak owe tyrolskie, chciałyby duetów.
Już w tym liście polski kompozytor wspomniał o spotkaniu ze swoim ówczesnym idolem – niejakim Friedrichem Wilhelmem Kalkbrennerem6. Chopin przybliżył jedynie Kumelskiemu sylwetkę niemieckiego kompozytor oraz podkreślił, że jest rad z faktu, iż obaj muzycy spotykają się regularnie. Więcej o nawiązaniu tej relacji przeczytamy w dalszej części dzisiejszej opowieść. Na koniec pianista z Żelazowej Woli stwierdził, że planuje zostać w Paryżu przez trzy lata7.
Pozwolę sobie dodać, iż cytowane fragmenty listów nie są przeze mnie w żaden sposób poprawiane. Sprawia to, że forma zapisu i słownictwo niekiedy różnią się znacząco od standardów języka polskiej, którym na co dzień się posługujemy.
Rozterki Woyciechowskiemu opisane
Również i z listu napisanego 12 grudnia 1831 roku do Tytusa Woyciechowskiego możemy jasno wywnioskować, że kompozytor z początku miał ambiwalentny stosunek do Paryża. Czytając fragmenty jego wiadomości nie sposób odnieść wrażenia, że miasto go przytłacza a dodatkowo zdaje się być w nim jednym z wielu mu podobnych a nie jakby oczekiwał kimś absolutnie wyjątkowym. Nie możemy mu się dziwić. W Kongresówce był gwiazdą, jednak w kulturalnej stolicy świata jaką był w tamtym okresie Paryż, w początkowym okresie polski pianista był nikim więcej jak kolejnym młodym artystą szukającym rozgłosu i sławy nad Sekwaną. Nie są to rzecz jasna moje puste słowa, a stwierdzenie wysnute po przeanalizowaniu wyżej wspomnianego listu. Do swojego serdecznego przyjaciela Chopin napisał:
Mnie tu wiatr zapędził; – oddycha się słodko – ale może też dlatego więcej się wzdycha, że łatwo. Paryż jest to wszystko, co chcesz – możesz się bawić, nudzić, śmiać, płakać, wszystko robić, co Ci się podoba i nikt na Cię nie spojrzy, bo tutaj tysiące toż samo robiących co Ty – i każdy swoją drogą. Jakoż nie wiem, czy gdzie więcej pianistów jak w Paryżu – nie wiem, czy gdzie więcej osłów i więcej wirtuozów jak tu. Trzeba Ci wiedzieć, że przyjechałem tutaj z bardzo małymi rekomendacjami8.
W tym samym liście przeczytamy co przyczyniło się do wyboru Paryża jako miasta, w którym Chopin chce zamieszkać. Jak wcześnie wspomniałem decyzja o przeprowadzce nad Sekwanę, zapadła po uzyskaniu informacji o upadku Warszawy. Wiadomość ta doszła do artysty w Stuttgarcie i to tam, jak pisze ,,zdecydował udać się w ten dziwny świat”. Tytus Woyciechowski był wówczas dużo bliższy Chopinowi, dlatego też ten list jest o wiele bardziej emocjonalny niż poprzednio cytowana przeze mnie wiadomość. Fryderyk podzielił się swoimi między innymi spostrzeżeniami co do wspomnianego wcześniej Kalkbrennera:
Nie uwierzysz, ile byłem ciekaw Herza, Liszta, Hillera itd., wszystko to są zera przeciw Kalkbrennerowi. Przyznam Ci się, że jak Herz grałem, ale chciałbym grać jak Kalkbrenner Jeżeli Paganini perfekcja, to Kalkbrenner paralel jemu, ale w zupełnie innym rodzaju. Trudno Ci opisać jego kalm, jego dotknienie czarujące – równość niesłychana i to mistrzostwo malujące się w każdej nocie jego – jest to olbrzym depczący Herzów, Czernych itd., a tym samym i mnie. – Cóż się dzieje? – Prezentowany Kalkbrennerowi, prosi mnie, żeby mu coś zagrać. Rad nie rad, nie słysząc go wprzód, a wiedząc, jak Herz gra, zdjąwszy pychę z serca siadam. Zagrałem mój e-moll, którego nadreńscy Lindpaintnerowie, Bergi, Stuntze, Schunki i cała Bawaria odchwalić się nie mogła. Zadziwiłem Pana Kalkbr., który natychmiast adresował mi pytanie, czym nie uczniem Fielda, że mam grę Cramerowską, a uderzenie Fieldowskie. – (Ucieszyło mnie to w duszy), a jeszcze bardziej, gdy usiadłszy do fortepianu Kalkbr., chcąc się przede mną wysadzić, omylił się i musiał ustać! Ale też trzeba było słuchać, jak zrobił repryzę; nic podobnego nie myślałem. Od tego czasu codziennie widujemy się, albo on u mnie, albo ja u niego – a poznawszy mię dobrze, robi propozycją, żeby trzy lata u niego się uczyć, a zrobi ze mnie coś bardzo, bardzo. Powiedziałem mu, że wiem, ile mi nie dostaje, ale że go nie chcę naśladować i 3 lata za dużo. Tymczasem przekonał mnie, że mogę ślicznie grać, kiedym natchniony, a kiepsko, kiedy nie – rzecz, która mi się nigdy nie zdarza. Powiedział mi, przypatrzywszy się bliżej, że nie mam szkoły – że jestem na ślicznej drodze, ale się zderutować mogę9.
W tym okresie, prócz towarzystwa muzyków, młody Chopin sporo czasu przebywał z polskimi imigrantami. Watro dodać, że nie wszystkich rodaków darzył szczerą sympatią. Grupę Polaków, w której wymienił między innymi Joachima Lelewa określił ogromną mocą durniów10. Pierwsze dni w Paryżu to również pierwsze konflikty personalne Chopina na terenie Francji. Na końcu swojego list do Woyciechowskiego możemy dowiedzieć się o jego sprzeczce z niejakim Pixem. Dzięki temu zwierzeniu możemy dowiedzieć się nieco o ,,życiu sercowy” Chopina bowiem powodem sporu była pewna niewiasta. Wydarzenie to wpłynęło negatywnie na dochody Chopina niemniej wspomina on całą sytuację z dozą uśmiechu. Oto fragment jego relacji z ów zajścia:
Nie mogę przenieść na sobie, żeby Ci mojej awanturki z Pixisem nie napisać. Wystawże sobie, ma on bardzo ładną 15-letnią panieneczkę u siebie, z którą (jak mówi) żenić się myśli, a z którą ja się w Studgardzie u niego bywając poznałem. – Pixis przyjechawszy tu zaprasza mnie do siebie nic nie mówiąc (bo może byłbym prędzej go odwiedził), że i ta jego panna, o której ja już zapomniałem, z nim przyjechała. Prosi mnie, żeby go odwiedzić, więc w tydzień idę. Aż na schodach z wielkim ukontentowaniem spotyka mnie jego młoda pupilka, zaprasza mnie do siebie, że to nic nie szkodzi, że Pana Pixisa nie ma – żeby odpocząć – że on zaraz przyjdzie itd. (Jakaś drżączka nas oboje bierze.) – Ekskuzuję się wiedząc, że stary zazdrośny, że inną razą wejdę itd., tymczasem, gdy my tak czule na schodkach w niewinności serca z przymileniem sobie rozprawiamy, lezie Pixisko, patrzy (na kształt Soliwy) przez grube okulary, któż tam na górze z jego bellą rozmawia – i przyśpieszywszy bzdyczysko kroku zatrzymuje się przede mną, brusquement mówi: „Bon jour”, a do niej: „Qu’est ce que vous faites ici?”[6] – i ogromną jeremiadę niemieckich diabłów na nią, że ona śmie w jego nieobecności młodych ludzi przyjmować. Ja także z uśmiechem (i nie czując się do niczego) potakuję Pixisowi i na nią nastaję, że tak lekko (a tylko w materialnej sukience) wychodzi z pokoju itd. Aż przecie się stary pomiarkował, ochłonął, wziął mię pod rękę, do salonu wprowadził, nie wiedział, gdzie mnie posadzić ze strachu (żebym mu, rozgniewawszy się, kiedy go w domu nie będzie, jakiego figla, a raczej pupil nie wyrżnął). Sprowadził mię później ze schodów, a widząc, że ja ciągle jakoś śmiejący się w duszy (nie mogłem pokryć uciechy, jaką pierwszy raz miałem z tego, że mię ludzie capable[7] czegoś podobnego sądzić mogą) – widziałem, jak wszedł do portierki pytać się, czy dawno, jak ja wszedłem na schody itd. Od tego czasu Pixis nie może się wychwalić mojego talentu przed wszystkimi editorami, a szczególniej przed Schlesingerem, który mię angażował pisać coś z tematów Roberta, którego od Meyerbeera za 24 000 franków kupił! – Jak Ci się podoba? Ze mnie séducteur!11
Opisywane zajście mówi nam sporo o charakterze młodego Chopina. Dzięki temu możemy zobaczyć codzienną, ludzką twarz młodego pianisty. Z tej relacji wychodzi obraz zwykłego młodego (Fryderyk miał wtedy 21) mężczyzny, którego bawią małe skandale obyczajowe, a być może sam lubi takowe prowokować.
Spostrzeżenia Chopina dotyczące niuansów francuskiej polityki
Młody Chopin nie był obojętny na to, co dzieje się wokół niego. Francja tego okresu, a w tym tradycyjnie Paryż będącym epicentrum wahań we francuskiej polityce był światkiem wielu burzliwych wydarzeń. Po dawnym Imperium Napoleona niewiele zostało, a słaba monarchia jawiła się jako bardzo niestabilna. Na ulicach stolicy ścierały się ze sobą różne nieprzychylnie do siebie nastawione grupy sympatyków sprzecznych do siebie orientacji politycznych. O niepokojach społecznych nad Sekwaną Chopin pisał w Święta Bożego Narodzenia 1831. Adresatem listy był wspominany dziś wielokrotnie Tytus Woyciechowskiego:
Trzeba ci wiedzieć, że tu każda partia polityczna inaczej się nosi – mówi się tu egzagerowanych. – Karliści mają zielone kamizelki, Republikanie napoleoniści, to jest właśnie ta jeune France – czerwone, saintsimoniści, czyli nowi chrześcijanie, tworzący oddzielną religią i mający już ogromną liczbę prozelitów, którzy są także za równością, noszą się niebiesko itd., itd. Otóż do tysiąca takiej młodzieży nieministerialnej z chorągwią 3-ójkolorową przeszli przez całe miasto do Ramorina przywitać go. Chociaż był w domu, nie chcąc się jednak narażać na nieprzyjemności ze strony rządu (z tego względu dureń) nie pokazał się mimo krzyku i wołania „vive [!] les Polonais” itd. Adiutant jego (podobno Działyński) wyszedł i powiedział, że Jenerał prosi ich na inny dzień do siebie. – A tymczasem nazajutrz wyprowadził się stamtąd. W parę dni wali się ogromne mnóstwo już nie tylko młodzieży, ale i pospólstwa zebranego pod Panteonem, na drugą stronę Paryża, do Ramorino. – Jak gała śniegu, im więcej ulic przechodzą, tym ogromniejsza ich masa, aż przy moście (Pont Neuf) konnica ich rozpraszać zaczyna – wielu pokaleczono, ale mimo to mnóstwo ludzi zebrało się na bulwarach, pod moimi oknami, żeby złączyć się razem z idącymi z drugiej strony miasta. – Policja nic pomóc nie mogła tłoczącym się ludziom: przyszedł oddział infanterii – huzary, adiutanty placu na koniach po trotuarach; gwardia niemniej gorliwa rozpycha coraz ciekawsze i mruczące pospólstwo, łapią – aresztują wolny naród – strach – sklepy zamykają, po wszystkich rogach ulic bulwarowych kupy ludzi – świstania – galopowania posyłek, okna pełne spektatorów (jak niegdyś u nas na wielkie Święto), i to trwało od godziny 11 rano do 11 w nocy12.
W tej relacji możemy przeczytać, jak ówczesna władza – młoda ,,Monarchia lipcowa”13 rozprawiła się z manifestacjami ulicznymi. Chopin, wszakże trafił do Paryża rok po rewolucji, która zaprowadziła we Francji rządy monarchii konstytucyjnej i wyniosła na tron ostatniego jak się miało później okazać Burbona na tronie Francji – Ludwika Filipa I14. W opisie możemy przeczytać, jak bardzo była podzielona francuska scena polityczna.
Święta z dala od bliskich
Święta Boże Narodzenia to wyjątkowy czas w roku, który spędzamy z bliskimi. Poprzednie święta Fryderyk spędził samotnie w Wiedniu. W opisywanym przeze mnie 1831 było podobnie. Kompozytor podkreślał, że w tym szczególnym okresie doskwiera mu brak bratniej duszy. W dalszej części świątecznego listu swojego do przyjaciela takimi słowami opisał swoje uczucia:
Wiesz, jak łatwo zabiorę znajomość, wiesz, jak lubię z nimi gadać o niebieskich migdałach, otóż takich znajomości mam po uszy, ale z nikim razem westchnąć nie mogę. – Zawsze jestem, co się tyczę uczuć moich, w synkopach z innymi. Dlatego męczę się i nie uwierzysz, jak szukam jakiej pauzy, co by do mnie cały dzień nikt nie zajrzał, nikt nie zagadał. Do Ciebie pisząc nie cierpię, kiedy mi się dzwonek ruszy – i włazi jakieś coś z wąsiskami, duże, wyrosłe, tęgie – siądzie do fortepianu i samo nie wie, co improwizuje, wali, tłucze bez sensu, rzuca się, przekłada ręce, z pięć minut na jednym klawiszu grzechocze ogromnym paluchem, który gdzieś tam na Ukrainie do ekonomskiego batoga i do lejc był przeznaczony […] Uszy mi się czerwienią – wypchnąłbym za drzwi, a muszę menażować, nawet być czułym wzajemnie. Nie masz wyobrażenia o czymsiś podobnym – ale ponieważ oni go tu (oni, co się nie znają, tylko na krawacie) za coś mają, więc trzeba się bratać. – A czym mi najwięcej krwi psuje, to zbiorem swoich karczemnych, bez sensu, najgorzej akompaniowanych, bez najmniejszej znajomości harmonii i prozodii układanych śpiewek z zakończeniami kontredansowymi – które on zbiorem polskich pieśni nazywa Wiesz, ile chciałem czuć i po części doszedłem do uczucia naszej narodowej muzyki – zatem miarkuj, jak mi przyjemnie – kiedy on czasem to tu, to tam złapie coś mojego, czego piękność często na akompaniamencie zależy i karczemnym, szenkatrynowsko-gęgetowsko-organowym parafialnym gustem zagra, i nic nie można powiedzieć, bo więcej nad to, co złapał, nie pojmie15.
Z tej części wiadomości napisanej do Woyciechowskiego jawi Nam się obraz wrażliwego Chopina. Nie widzimy tutaj uzdolnionego artysty, lecz zagubionego i osamotnionego młodego mężczyzny. Samotność, która potencjalnie ma dawać kompozytorowi chwile wytchnienia męczy go, gdyż nie ma z kim dzielić się swoimi troskami. To bardzo ludzki i przyziemny obraz tego wybitnego pianisty. W tej chwili Fryderyk nie różnił się niczym od setek tysięcy polskich emigrantów, którzy z różnych przyczyn spędzali te święta samotnie. Z dala od swoich rodzin i od ojczyzny, a raczej tego co z niej zostało.
W cytowanym liście widzimy również codzienne rozterki emigranta zamkniętego w pewnej społeczności. Muzyk podkreśla, że najweselej mu między swymi, czyli Polakami. Z drugiej jednak, widzimy, jak reaguje na te spotkania. Chopin zadaję się z wieloma Polaka z przymusu. Słowa: ,,trzeba więc się bratać” dobitnie świadczą, że gdzieś w świadomości artysty przyjaźń z przedstawicielami swojego narodu jest mu narzucona. Fryderyk podkreśla, że najwięcej nerwów w kontaktach z Polakami przysparzają, jego zdaniem amuzykalne i ,,karczemne” to jest niewysublimowane ,,śpiewki”, które oni – inni polscy emigranci uważają za patriotyczne. Artystę irytuje fakt, że lata jego pracy nad zrozumieniem i oddaniem w swojej twórczości muzyki polskiej są sprowadzane do jak to określił ,,karczemnych, szenkartynowsko-gęgetowsko-organowych parafialnych” pieśni. Najbardziej niepokojąca część tego listu mówi o słabym zdrowiu psychicznym Chopina. Emigracja, samotność oraz nie do końca chciane kontakty towarzyskie powodują, że młody artysta obawia się nie na żarty o swoje zdrowie i życie:
Wychodzi mi wszystko moderne z głowy – przenoszę się jeszcze bardziej do Ciebie, biorę Cię za rękę i płaczę. – Miałem Twój list ze Lwowa – tym później się zobaczym, a może i wcale nie, bo serio mówiąc, moje zdrowie nędzne; wesoły jestem zewnątrz, szczególniej między swoimi (swoimi nazywam Polaków), ale w środku coś mnie morduje – jakieś przeczucia, niepokoje, sny albo bezsenność – tęsknota – obojętność – chęć życia, a w moment chęć śmierci – jakiś słodki pokój, jakieś odrętwienie, nieprzytomność umysłu, a czasem dokładna pamięć mnie dręczy. Kwaśno mi, gorzko, słono, jakaś szkaradna mieszanina uczuć mną miota16.
Okres pierwotnego oszołomienia Paryżem kończy się wraz z pierwszym koncertem Fryderyka w tym mieście. Odbył się on 26 lutego 1832 roku17 w sali koncertowej niejakiego Pleyela18. Występ zakończył się ogromnym sukcesem młodego wirtuoza. Od tego czasu Chopin, którym był zachwycony cały ówczesny Paryż koncertował regularnie w mieście. Prócz tego wszystkie salony paryskie stanęły przed nim otworem. Dzięki temu jego życie towarzyskie a przez to i samopoczucie uległo znacznej poprawie.
- Wchodzącego w skład Królestwa Prus. ↩︎
- Historyczne państwo na terytoriom dzisiejszych Niemiec istniejące w latach 1806-1918. Od 1871 wchodziło w skład Cesarstwa Niemieckiego. ↩︎
- Norbert Adolf Kumelski (1802-1853): polski zoolog oraz geolog. Chopin poznał Kumelskiego w czasie swojego pobytu w Wiedniu w 1831 roku. Obaj Panowie szybko się zaprzyjaźnili i podróżowali razem po południowych Niemczech. ↩︎
- Chopin F., Do Norberta Alfonsa Kumelskiego w Berlinie 18.11.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/701_do-norberta-alfonsa-kumelskiego-w-berlinie [dostęp na 22.10.2024]. ↩︎
- Tamże. ↩︎
- Friedrich Wilhelm Kalkbrenner (1785-1849) niemiecki kompozytor oraz pianista. Był uczniem innego wybitnego pianisty Franza Josepha Haydna. Kalkbrenner zdobył uznanie i międzynarodową sławę podczas swojego pobytu w Anglii. Od 1823 roku był uważana przez współczesnych sobie za wybitnego kompozytora oraz pedagoga. ↩︎
- Chopin F., Do Norberta Alfonsa Kumelskiego w Berlinie 18.11.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/701_do-norberta-alfonsa-kumelskiego-w-berlinie [dostęp na 22.10.2024]. ↩︎
- Chopin F., Do Tytusa Woyciechowskiego w Poturzynie 12.12.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/708_do-tytusa-woyciechowskiego-w-poturzynie%20 [22.10.2024]. ↩︎
- Tamże. ↩︎
- Tamże. ↩︎
- Tamże. ↩︎
- Chopin F., Do Tytusa Woyciechowskiego w Poturzynie 25.12.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/459_do-tytusa-woyciechowskiego-w-poturzynie [dostęp na 22.10.2024]. ↩︎
- Monarchia lipcowa – potoczna nazwa używana wobec Królestwa Francji w latach 1830-1848. Nazwa pochodzi od rewolucji, która odbyła się między 27 a 29 lipca 1830 roku. Kres monarchii nastąpił wraz z rewolucją lutową w 1848 roku zaprowadzając we Francji rządy republikańskie. ↩︎
- Ludwik Filip I (1773-1850) ostatni monarcha Francji z rodu Burbonów. Jego liberalizm słabł z każdym rokiem, a od 1834 roku jawnie walczył z oponentami politycznymi takimi metodami jak cenzura prasy czy likwidacja stowarzyszeń republikańskich. Rządził Francją przez 18 lat między 1830 a 1848 rokiem. W czasie rewolucji lutowej zbiegł do Anglii, gdzie zmarł dwa lata później. ↩︎
- Chopin F., Do Tytusa Woyciechowskiego w Poturzynie 25.12.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/459_do-tytusa-woyciechowskiego-w-poturzynie [dostęp na 22.10.2024]. ↩︎
- Tamże. ↩︎
- Król U., FRYDERYK CHOPIN (1810-1849), https://heritage.bnf.fr/france-pologne/pl/fryderyk-chopin-art [dostęp na: 23.01.2022]. ↩︎
- Camille Pleyel (1788-1855) francuski pianista, kompozytor i producent fortepianów. ↩︎
Bibliografia:
- Chopin F., Do Norberta Alfonsa Kumelskiego w Berlinie 18.11.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/701_do-norberta-alfonsa-kumelskiego-w-berlinie [dostęp na 22.10.2024]
- Chopin F., Do Tytusa Woyciechowskiego w Poturzynie 12.12.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/708_do-tytusa-woyciechowskiego-w-poturzynie%20 [dostęp na 22.10.2024].
- Chopin F. Do Tytusa Woyciechowskiego w Poturzynie Paryż, 25.12.1831, https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/459_do-tytusa-woyciechowskiego-w-poturzynie [dostęp na 22.10.2024].
- U. Król, FRYDERYK CHOPIN (1810-1849), https://heritage.bnf.fr/france-pologne/pl/fryderyk-chopin-art [dostęp na: 23.10.2024]