Początkiem roku cała Polska staje się parkietem tanecznym dla tysięcy abiturientów odliczających dni do matury. Polacy na Kresach również nie zapominają o tej tradycji. Jednym z takich miejsc jest Gimnazjum imienia Stanisława Moniuszki w podwileńskich Kowalczukach. Jednak nie wszystkie elementy balu odbywają się tam tak jak w Polsce. Zapraszamy do lektury artykułu „Studniówka polskich maturzystów w Kowalczukach”.
Przygotowania własnymi siłami
Tegoroczni abiturienci z klas 12 w Kowalczukach już od kilku tygodni żyli tylko przygotowaniami do wymarzonej studniówki. Własnymi siłami przygotowali ozdoby na szkolnym korytarzu, a także wymyślali i ćwiczyli kolejne elementy przedstawienia dla nauczycieli i rodziców. Zgodnie z lokalną tradycją pewną pomoc zapewnili im uczniowie z klas 11, którzy swoją studniówkę będą mieli za rok. Sami nauczyciele nieraz zwalniali maturzystów z części lekcji, aby mogli zająć się szykowaniem na ten niezwykły dzień. Pracy było dużo i nieraz kończoną ją dopiero wieczorem. Pierwszym punktem nadchodzącej zabawy były występy artystyczne dla nauczycieli i członków rodzin, a dopiero potem abiturienci mieli zacząć swój szalony bal. To właśnie część artystyczna najbardziej ich stresowała.
Polonez i inne występy
W tym roku w Kowalczukach studniówkę rozpoczął naturalnie Polonez – narodowy taniec wszystkich Polaków. Po tym doniosłym wydarzeniu było już nieco luźniej ale nie mniej wzruszająco. Kilku uczniów odegrało zabawną scenkę wraz ze swoją wychowawczynią. Później były śpiewające podziękowania dla nauczycieli oraz rodziców. Otrzymali oni również drobne upominki. Uczniowie z młodszej klasy 11 przygotowali piękny tort dla tegorocznych abiturientów i wręczyli im – a jakże – medale oraz kalendarz odliczający dni do matury. Wszyscy zebrani razem zaśpiewali idealnie pasującą tu piosenkę Maryli Rodowicz „Niech żyje bal”. Występy zakończyły się odtańczeniem walca, który wyszedł młodym ludziom nie gorzej niż Polonez. Tematem przewodnim zabawy był karnawał, więc maturzyści cały czas mieli na sobie karnawałowe maski. Następnie korytarzem udekorowanym zdjęciami maturzystów zwisającymi z sufitu zebrani przeszli na szkolną stołówkę. Tam czekał już poczęstunek dla nauczycieli i rodzin. Sami abiturienci zaczęli w tym czasie kierować się do wynajętego lokalu, ale to co się tam działo pozostanie już ich tajemnicą.
Bez krępującej obecności starszych
Studniówka wśród Polaków na Litwie wygląda bowiem nieco inaczej niż współcześnie w Polsce. Podzielona jest bowiem na dwie części. Pierwsza odbywa się w szkole, gdzie na sali abiturienci tańczą Poloneza oraz prezentują część artystyczną i składają podziękowania. Druga część to natomiast zabawa w wynajętym lokalu, gdzie młodzi ludzie udają się już we własnym gronie, bez krępującej obecności starszych. W Polsce natomiast wszystko odbywa się w lokalu, a maturzyści bawią się w obecności nauczycieli i do pewnego momentu również rodziców. Jest więc to dość znacząca różnica, która może budzić zdziwienie przy pierwszym zetknięciu.
Po zabawie czas na naukę
Oczywiście studniówka jest czymś co każdy przeżywa tylko raz w życiu. Ale nie można zapominać o czekającej za progiem maturze. Na Litwie nie jest ona wcale łatwiejsza niż w Polsce, więc od razu po szampańskiej zabawie przychodzi czas na ostrą naukę. Jak powiedział jeden z kowalczuckich maturzystów:” W piątek studniówka, a od poniedziałku już tylko nauka”. Na zabawę zresztą jeszcze przyjdzie czas. Mianowicie na Wileńszczyźnie oprócz studniówki jest jeszcze bal maturalny, który odbywa się pod koniec maja już po napisaniu matury. Okazji do zabawy jak widać młodym ludziom nigdy nie brakuje. Najważniejsze w tym jest jednak pielęgnowanie tradycji, które łączą wszystkich Polaków.