Wywiad z Heleną Usową – redaktor naczelną miesięcznika „Jutrzenka” z Mołdawii

Zapraszamy na wywiad z redaktor naczelną miesięcznika Jutrzenka, będącego największym pismem Polaków w Mołdawii. Panią Helenę udało się spotkać przedstawicielom Stowarzyszenia Odra-Niemen podczas 22 Festiwalu Polska Wiosna w Mołdawii, który odbywał się w Kiszyniowie 24 maja 2025 roku.

Naszym gościem jest pani Helena Usowa, proszę się przedstawić i powiedzieć na początek parę słów o sobie.

Dzień dobry, nazywam się Helena Usowa, jestem redaktorem naczelnym czasopisma „Jutrzenka”, które ukazuje się w Mołdawii od 1996 roku. Wydajemy to czasopismo w Bielach, mieście położonym na północy Mołdawii, gdzie jest skupisko Polaków. W Bielcach jest również Stowarzyszenie Dom Polski, które bardzo prężnie działa.

Skąd się wzięło u Pani tak silne zainteresowanie swoją polskością?

Takie zainteresowanie wyniosłam ze swojej rodziny. Mój dziadek był Polakiem, bardzo dobrze znał język polski. Miał dużą bibliotekę i zawsze bardzo chciałam móc przeczytać książki z tej biblioteki, a one były głównie po polsku. Taka okazja do nauki tego języka powstała w 1991 roku, kiedy Mołdawia odzyskała niepodległość. Wtedy zaczęli przyjeżdżać nauczyciele z Polski. Nauczyciele ci pracowali w Domu Polskim, wtedy okazało się jak wielu Polaków jest w naszym mieście, bo za czasów sowieckich lepiej było o tym nie mówić. Wtedy zaczęliśmy wydawać małe czasopismo, które składało się z czterech stron. Teraz jest to duże czasopismo liczące dwadzieścia osiem stron, wychodzące co miesiąc. Wydajemy je społecznie, a dofinansowywany jest przez fundację Pomoc Polakom na Wschodzie oraz Senat RP.

Jak Pani sądzi, mieszkając tu całe życie, ilu jest Polaków w Mołdawii?

Strona polska liczy, że w Mołdawii mieszka około dziesięciu tysięcy Polaków. Oczywiście, nie każdy przyznaje się do tej narodowości, bo inaczej byłby ich więcej. Często możemy spotkać kogoś na przykład w Bielcach czy Kiszyniowie i w rozmowie wyjdzie ,że jego przodkowie to też Polacy. Także to naprawdę często tak zdarza się. Największe skupiska Polaków to oczywiście to duże miasta, takie jak Kiszyniów, Bielce czy stolica Gagauzji, czyli Komrat, a także w stolicy Naddniestrza- Tyraspolu. Poza tym Polacy stanowią nawet większość w kilku wioskach w północnym Naddniestrzu, na przykład Słoboda-Raszków, Raszków, Rybnica. Również na północy Mołdawii jest wioska Styrcza obok miasta Glodeni, my ją nazywamy polską wioską, w niej działa bardzo aktywnie stowarzyszenie polskie.

A jak wygląda sytuacja szkolnictwa polskiego w Mołdawii? Czy dzieci, które tego chcą, nie mają problemów z nauką w języku przodków?

Miejscowi Polacy uczą się języka polskiego i zawsze dbają o to, żeby z Polski przyjeżdżali nauczyciele. W tym celu zwracamy się do ORPEG-u. No i rzeczywiście, w takich dużych ośrodkach nauczanie po polsku odbywa się już od 1994 roku. W Domu Polskim w Bielcach mamy dwóch nauczycieli. Dom Polski w Styrczy i Wodziany, tam gdzie działa zespół polonijny „Styrczańskie Dzwoneczki”, też jest nauczyciel. W liceum Gogoli w Kiszniowie pracuje jeden nauczyciel, chociaż wcześniej była dwójka. Teraz do Sorok przyjeżdża nauczycielka z Polski. W Komracie w Gagauzji jest jeden nauczyciel. Niestety w Naddniestrzu w Tyraspolu i w Rybnicy aktualnie prowadzą nauczanie języka polskiego online, w związku z tą sytuacją, że blisko jest granica ukraińska.

Dziękuję za bardzo szczegółową odpowiedź. Widzę, że nauczyciele przyjeżdżają głównie z Polski. Więc dopytam, jak wygląda pomoc z Polski na innych płaszczyznach?

Oj tak dużo nam pomaga Polska. Fundusze z Polski podtrzymują działalność środowisk polonijnych. Wspierają nas takie organizacje jak Pomoc Polakom Na Wschodzie, czy Odra-Niemen. Tak samo wiele mniejszych organizacji i środowisk. Piszemy liczne projekty, zwracamy się z naszymi prośbami i z reguły otrzymujemy pomoc. To nam bardzo pomaga w podtrzymywaniu tych więzi z Polską i w tym, że młodsze pokolenia odczuwają, w czasie festiwalu lub nauki języka polskiego, że wielka ojczyzna ich przodków o nich pamięta. Bardzo ważny jest wypoczynek w Polsce. Również i prasa polska też otrzymuje dofinansowanie, jak na przykład moje pismo „Jutrzenka”.

Pięknie to słyszeć. Dobrze, więc powoli kończąc naszą rozmowę, muszę zapytać, jak widzi Pani przyszłość Polaków w Mołdawii?

Środowisko polonijne nie jest aż tak duże w Mołdawii. Dostrzegamy problem w tym, że młodzi ludzie wyjeżdżają, starają się dostać na studia w Polsce i potem nie wracają. To oczywiście dobrze, że zadomawiają się w swej polskiej matce, ale nam tutaj na miejscu też potrzeba rodaków. Na szczęście rosną też nam następne pokolenia i są przykłady, że zostają tutaj w Mołdawii i chętnie pomagają. Czy to przy organizacji festiwali czy jakiś spotkań. Tak więc nie zostajemy tutaj bez młodego pokolenia. A  co do przyszłości kraju, jak to widzimy, to wszystko teraz w bardzo szybkim tempie zmienia się, więc trudno nam powiedzieć, jak dokładnie ta przyszłość będzie wyglądała.

Bardzo dziękuję, myślę, że dzięki Pani słowom wielu rodaków z Polski dowie się o Polakach w Mołdawii i postanowi was wspomóc.

Ja również dziękuję bardzo i mam taką wielką nadzieję. Nam najbardziej tego potrzeba, żebyście o nas pamiętali  i żeby nasze dzieci widziały, jak Polacy do nich przyjeżdżają.

Jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego rodakom w Mołdawii.

Zapraszam wszystkich do nas! Zobaczycie, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, nieważne jak daleko od siebie mieszkają.

Przewijanie do góry
Przejdź do treści