Polscy piraci z Karaibów

Autor:Anna Kuleszewicz-Toborek

Gdy myślimy o polskich piratach, wyobraźnia zwykle przenosi nas na Bałtyk, do czasów gdańskich kaprów – licencjonowanych morskich rabusiów w służbie Rzeczypospolitej. Tymczasem najbarwniejsze, a zarazem najbardziej dramatyczne historie polskich żeglarzy pod czarną banderą rozgrywały się tysiące kilometrów dalej, na egzotycznych wodach Karaibów i u wybrzeży Ameryki. Ich losy, często wymuszone upadkiem ojczyzny i żołnierską tułaczką, dowodzą, że Polacy mieli talent do morskiego rozbójnictwa, kierując się przy tym motywacją wykraczającą poza zwykłą chciwość.

Wizualizacja statku pirackiego. Źródło: pixabay.
Wizualizacja statku pirackiego. Źródło: pixabay.

Pierwsze Echa: Kurlandczycy i Awanturnicy

Choć Rzeczpospolita nigdy nie była morską potęgą, polskie ślady na Karaibach pojawiły się już w XVII wieku1. Na egzotyczne wody trafili Polacy z holenderskiego korpusu ekspedycyjnego, który pomiędzy 1630 a 1648 rokiem operował w Brazylii pod dowództwem Krzysztofa Arciszewskiego. Kolejni Polacy pojawili się na tamtejszych wodach pod koniec lat 30. XVII wieku. Odpowiadało za to w dużej mierze Księstwo Kurlandii i Semigalii, będące lennem Korony. Książęta kurlandzcy, dążąc do posiadania kolonii, podejmowali próby zasiedlenia wyspy Tobago. Wśród wysyłanych tam żołnierzy, urzędników i kolonistów z Inflant znajdowali się rozmaici awanturnicy. Dla wielu z nich służba księciu szybko stała się zbyt nudna. Porzucali ją, by zaciągnąć się na pokłady korsarskie i pirackie, łupiące na szlakach hiszpańskie galeony.

W tym samym czasie na Karaibach działali też marynarze o kaszubskich nazwiskach (m.in. Ceynowa czy Budzisz), którzy służyli w załogach floty niderlandzkiej, rywalizującej z Hiszpanami i Anglikami. Byli to poddani polskich królów, którzy swój los związali z morzem i handlem, często balansując na granicy prawa2.

Plaża na wyspie Tobago, widok współczesny. Źródło: Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61386
Plaża na wyspie Tobago, widok współczesny. Źródło: Domena publiczna

Korsarz Wolności: Miklaszewicz

Na ponowne pojawienie się Polaków na karaibskich wodach trzeba było poczekać kolejne 150 lat. Jednak zanim Polacy masowo trafili na Karaiby w XIX wieku, ich umiejętności żeglarskie wykorzystano w walce o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Po upadku Konfederacji Barskiej wielu konfederatów szukało ratunku w Ameryce3. Koloniści, nie mając własnej floty wojennej, sięgnęli po broń korsarstwa, wydając chętnym listy kaperskie uprawniające do ataku na brytyjskie jednostki4.

W tych akcjach zasłynął konfederat Feliks Miklaszewicz. Litewski szlachcic, który pierwotnie nosił się z zamiarem organizacji kawalerii (podobnie jak Kazimierz Pułaski), szybko odkrył swój „piracki talent”. Wynajął slup „Scotch Trick”, a następnie zakupił własny żaglowiec, który nazwał „Prince Radziwiłł”5. Z sukcesem polował na brytyjskie transportowce, statki handlowe i rybackie, operując od Nowej Fundlandii po Florydę. Dla Miklaszewicza korsarstwo było nie tylko źródłem zysku, ale i formą kontynuowania walki z wrogami wolności6.

Feliks Miklaszewicz. Źródło: http://tygodnik.lt/202309/bliska3.html

Pułkownik Blumer i Kapitan Lux

Największy „polski desant” piracki miał miejsce po klęsce Legionów Polskich na Haiti na początku XIX wieku. Tysiące żołnierzy, pozostawionych na Karaibach przez Napoleona, musiało wybierać między niewolą, chorobą a walką o przetrwanie. Francuskie władze kolonii, walcząc z Brytyjczykami, chętnie wydawały patenty korsarskie, oferując 85% wartości łupu załodze. To otworzyło polskim oficerom drogę do morskiego rozboju7.

Najsłynniejszym z nich był pułkownik Ignacy Blumer, oficer piechoty, który w 1803 roku przejął dowództwo nad francuskim żaglowcem i przekształcił go w jednostkę korsarską. Prowadził on „prywatną wojnę” z Brytyjczykami, mszcząc się za nieludzkie traktowanie polskich jeńców na Jamajce. Blumer, operujący z bazy na Florydzie, był tak skuteczny, że ponoć jego załoga namawiała go do założenia tam polskiej kolonii. Ostatecznie wrócił do Europy, gdzie zginął jako generał w Noc Listopadową, walcząc po stronie carskiej8.

Równie barwną postacią był Kazimierz Lux. Weteran Legionów, który sam spędził 20 miesięcy w angielskim więzieniu na Jamajce, uciekł lub został zwolniony i postanowił zemścić się na Brytyjczykach. Otrzymał list kaperski, zdobył okręt i, pływając jako kapitan na statku „Musquito”, atakował angielskie i amerykańskie jednostki9. Co ciekawe, część łupów przeznaczał na pomoc polskim legionistom i inwalidom. W kubańskich tawernach, świętując sukcesy, spotykał rodaków – w tym prowadzącego oberżę Polaka Grzywalskiego, który nauczył kubańską żonę gotowania polskich potraw10.

Ignacy Blumer. Źródło: Autorstwa op unknown - http://www.roberttosik.pl.tl/Blumer-_-polski-pirat.htm, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18275796
Ignacy Blumer. Źródło: Autorstwa op unknown – http://www.roberttosik.pl.tl/Blumer-_-polski-pirat.htm, Domena publiczna

Borowski i Ostatni Pirat: między korsarstwem a rewolucją

Niektórzy Polacy wykorzystywali korsarstwo jako środek do osiągnięcia celów politycznych. Porucznik Izydor Borowski (ps. „Sinior Isidoro”) wstąpił do karaibskich korsarzy, a później zaangażował się w walkę o niepodległość Ameryki Południowej. Został adiutantem i generałem Simóna Bolívara, a następnie wyjechał do Persji, gdzie służył jako wezyr i reformator armii11.

Ostatnim znanym „polskim piratem” był Józef Olszewski (ps. „Yousyu”), który w połowie XIX wieku przyłączył się do pirackiej załogi na Kubie. Następnie, po schwytaniu, przeszedł na statek handlarzy niewolników. Po katastrofie statku odnalazł ukryty skarb kapitana, kupił własny żaglowiec i kontynuował proceder, ukrywając zgromadzony majątek w jaskini pod meksykańskim portem Veracruz. Jego historia zaginęła w legendzie o ukrytym skarbie, który rzekomo miał odnaleźć jego siostrzeniec12.

Losy polskich piratów i korsarzy na Karaibach stanowią niezwykły dowód na to, jak polski duch awantury, zrodzony z upadku państwa, potrafił odnaleźć się w najbardziej odległych i niebezpiecznych zakątkach świata. Byli to żołnierze i tułacze, którzy, choć stali pod obcą i często czarną banderą, walczyli o wolność, o przetrwanie i, być może, o powrót do ojczyzny.

  1. P. Stachnik, Nasi na Karaibach, czyli polscy koledzy Jacka Sparrowa, Hrabia Tytus, źródło: https://hrabiatytus.pl/2020/10/29/nasi-na-karaibach-czyli-polscy-koledzy-jacka-sparrowa/ (dostęp: 15.09.2025). ↩︎
  2. Tamże. ↩︎
  3. W. Suleja, Za chlebem, Przystanek Historia, źródło: https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/usa/88084,Za-chlebem.html (dostęp: 22.09.2025). ↩︎
  4. P. Stachnik, poz. cyt. ↩︎
  5. H. Szymanel, „Panie Kochanku” i Feliks Miklaszewicz, Tygodnik, źródło: http://tygodnik.lt/202309/bliska3.html (dostęp: 28.09.2025). ↩︎
  6. P. Stachnik, poz. cyt. ↩︎
  7. Tamże. ↩︎
  8. Tamże. ↩︎
  9. B. Kicior, Polcy korsarze znad Wisły postrachem Karaibów, Interia.pl, źródło: https://geekweek.interia.pl/historia/news-polscy-piraci-korsarze-znad-wisly-postrachem-karaibow,nId,2660548 (dostęp: 22.09.2025). ↩︎
  10. P. Stachnik poz. cyt. ↩︎
  11. B. Kicior, poz. cyt. ↩︎
  12. P. Stachnik, poz. cyt. ↩︎

Bibliografia:

Przewijanie do góry
Przejdź do treści