Gdy 9 sierpnia 1945 r. atomowy grzyb zniszczył Nagasaki, wydawało się, że nie ocaleje nic. A jednak na zboczu jednej z gór stał klasztor, który przetrwał niemal nietknięty. To tam, tysiące kilometrów od Polski, św. Maksymilian Maria Kolbe zrealizował jedno ze swoich najbardziej niezwykłych dzieł – utworzył japoński Niepokalanów.
Historia Mugenzai no Sono, czyli Ogrodu Niepokalanej, to opowieść o wierze silniejszej niż przesądy, o odwadze misyjnej i o wyborach, które po latach nabrały niemal proroczego znaczenia.
Niewątpliwie Nagasaki zajmuje szczególne miejsce na mapie świata. Dla jednych jest symbolem apokaliptycznego zniszczenia i cierpienia ofiar bomby atomowej, dla innych jest ono miastem pierwszych chrześcijan Japonii, miejscem męczenników i „ukrytej” wiary. W tej podwójnej, bolesnej historii zapisał się również Polak, zakonnik o niespożytej energii i wizjoner, św. Maksymilian Maria Kolbe.
Misjonarz z dalekiej Polski
W pierwszych dekadach XX w. Kościół katolicki żył ideą misji. Młody franciszkanin z Polski, urodzony jako Rajmund Kolbe, widział w niej swoje powołanie. Gdy 7 marca 1930 r. wyruszał z Marsylii na Daleki Wschód, nie wiedział jeszcze, że Japonia stanie się jednym z najważniejszych miejsc jego życia. Początkowo planował działalność w Chinach, jednak szybko zrozumiał, że to nie tam powstanie nowy Niepokalanów. Opatrzność – jak sam pisał – wskazała inny kierunek.
24 kwietnia 1930 r. Kolbe przybył do Nagasaki. Widok figury Matki Bożej przy najstarszym kościele Japonii, świątyni Ōura, odebrał jako znak. To właśnie tu postanowił „zdobyć całą Japonię dla Niepokalanej”, poprzez modlitwę, pracę, słowo drukowane i przykład życia.
„Niewłaściwe” miejsce, właściwa decyzja
Najbardziej zdumiewającym elementem tej historii jest wybór miejsca pod budowę klasztoru. Lokalny biskup wskazał dwie działki. Jedną w chrześcijańskiej dzielnicy Urakami, w pobliżu monumentalnej katedry. Drugą na stromym, trudnym zboczu góry Hikosan. Według miejscowych wierzeń szintoistycznych południowa strona góry była „niezgodna z naturą”, a teren uchodził za nieprzyjazny. Nawet japońscy katolicy odradzali tę lokalizację.
Kolbe jednak nie miał wątpliwości. Wybrał trudniejsze miejsce. Parcela wymagała karczowania, wyrównywania, ogromnego wysiłku fizycznego. Franciszkanie, wspierani przez mieszkańców, krok po kroku wznosili klasztor, seminarium, wydawnictwo, a później drewniany kościół konsekrowany 15 sierpnia 1934 r. Całość nazwano Mugenzai no Sono – Ogrodem Niepokalanej.
Rycerz Niepokalanej po japońsku
Jednym z filarów działalności św. Maksymiliana było słowo drukowane. Już miesiąc po przybyciu do Japonii ukazał się pierwszy numer „Rycerza Niepokalanej” w języku japońskim – „Seibo no Kishi”. Nakład rósł w zawrotnym tempie: od kilku tysięcy do dziesiątek tysięcy egzemplarzy. Kolbe nie tylko pisał i redagował, ale też organizował druk, zdobywał sprzęt i fundusze. Był kaznodzieją, teologiem, wydawcą i (jak powiedzielibyśmy dziś) menedżerem.
Do dziś w Izbie Pamięci w Nagasaki można zobaczyć zabytkową prasę drukarską, japońskie czcionki i archiwalne numery czasopisma, które stało się jednym z najważniejszych katolickich periodyków w Japonii.

Klasztor, którego nie zniszczyła bomba
9 sierpnia 1945 r. historia Nagasaki zatrzymała się. Amerykańska bomba atomowa spadła na dzielnicę Urakami, niszcząc katedrę i zabijając dziesiątki tysięcy istnień. W jednej chwili zniknęło dwadzieścia dzielnic miasta. Tymczasem klasztor franciszkanów, oddalony zaledwie o kilka kilometrów od epicentrum, przetrwał. Skaliste zbocze góry Hikosan osłoniło zabudowania przed falą uderzeniową. Wypadły szyby, ale budynki ocalały.
Widok klasztoru stojącego pośród morza ruin musiał być wstrząsający. Dla wielu był znakiem, nie tyle cudu, ile konsekwencji decyzji sprzed lat. Kolbe, który zginął w Auschwitz w 1941 r., nie doczekał tego dnia, ale jego wybór miejsca okazał się brzemienny w skutki.
Brat Zeno i pomoc po katastrofie
Po wojnie centralną postacią japońskiego Niepokalanowa stał się brat Zenon Żebrowski, znany w Japonii jako brat Zeno. To on organizował pomoc dla ofiar wybuchu, tworzył sierociniec dla dzieci, które straciły rodziny, i przez lata niósł wsparcie bezdomnym i chorym. Japończycy zapamiętali go jako człowieka miłosierdzia. W uznaniu zasług został odznaczony przez cesarza Orderem Świętego Skarbu, a u podnóża góry Fudżi stanął jego pomnik.
Pamięć, która trwa
Dzisiejszy „Japoński Niepokalanów” to rozległy kompleks, czyli klasztor, kościół, szkoła, przedszkole, wydawnictwo i Izba Pamięci św. Maksymiliana Kolbego. W muzeum można zobaczyć rekonstrukcję jego celi, osobiste przedmioty, habit, różaniec, a także zabytkowy piec, który jest jedynym ocalałym elementem pierwotnych zabudowań, wpisanym do rejestru zabytków Nagasaki.
Na zboczu góry znajduje się także Ogród Niepokalanej, inspirowany Lourdes, z grotą maryjną i źródełkiem, wokół którego narosły świadectwa uzdrowień. To miejsce modlitwy i ciszy, odwiedzane zarówno przez pielgrzymów, jak i turystów.

Niepokalanów uniwersalny
Historia dzieła św. Maksymiliana Kolbego w Nagasaki pokazuje, że Niepokalanów nie był jedynie geograficznym miejscem pod Warszawą. Był ideą wspólnoty, ewangelizacji i zawierzenia. Idea ta zapuściła korzenie po drugiej stronie świata i przetrwała największą katastrofę XX wieku. W cieniu atomowej tragedii japoński Niepokalanów pozostaje świadectwem wiary i tego, że dalekowzroczność jednego człowieka może zmienić losy miejsca.


