Janowa Dolina w II Rzeczpospolitej Polskiej była symbolem przemysłowego rozkwitu i „matką dróg” Polski, dzięki bazaltowi, z którego budowano drogi w całym kraju. Prężny przemysł i tętniące życiem osiedle dawały wrażenie stabilności i nowoczesności. Jednak historia miejsca kryje dramatyczne wydarzenia, które wkrótce odcisnęły trwałe piętno na jego mieszkańcach. Janowa Dolina to opowieść o sukcesie, sile lokalnej społeczności i tragicznym zwrocie losu.

Janowa Dolina – czyli gdzie?
Próżno dziś szukać Janowej Doliny na mapie. Nie chodzi tu tylko o mapę Polski – miejscowość nie leży już w granicach naszego kraju ani dzisiejszej Ukrainy. W obwodzie rówieńskim, a dokładniej w rejonie kostopolskim, odnajdziemy malutką wieś Bazaltowe. To właśnie ona jest dawną Janową Doliną – jedną z pereł przedwojennego Wołynia i „matką polskich dróg”. Nazwa Bazaltowe (ukr. Базальтове) została nadana w 1945 roku, w ramach próby wymazania resztek polskiej tożsamości dawnej Janowej Doliny.
Ważnym elementem tożsamości tego mikroregionu jest bazalt. Ta wulkaniczna skała, niezbędna do produkcji dawnych dróg, podsypek kolejowych i betonu, była wydobywana w Janowej Dolinie już od 1861 roku. Stara nazwa miejscowości sięga jeszcze wcześniejszych czasów – nasz król Jan Kazimierz Waza ochoczo polował w tej dolinie, stąd miejscowość zyskała nazwę „Janowa Dolina”. Prawdziwy rozwój osady nastąpił dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i ustanowieniu wschodniej granicy państwa.

Wzorcowe osiedle
Historia polskiej doliny bazaltu zaczęła się na dobre w 1920 roku. Mała wieś niedługo miała stać się prawdziwą „matką polskich dróg”. Dzięki pracy tysięcy polskich górników i robotników, bazalt z wołyńskich kopalni wkrótce stał się kluczowym budulcem dróg II RP – ale nie uprzedzajmy faktów.
Złoża bazaltu w Janowej Dolinie zaczęto eksploatować niemal od razu po zakończeniu działań zbrojnych w 1920 roku. Miejscowość wchodziła wówczas w skład powiatu kostopolskiego w województwie wołyńskim. Przez pierwsze lata niepodległości rozwój wydobycia bazaltu był powolny. Wszystko zmieniło się w 1928 roku, kiedy powołano Państwowe Kamieniołomy Bazaltu. Rządowa spółka zatrudniła wówczas 1200 górników i robotników z całej Polski, a ponadto ponad 90 procent stanowili etniczni Polacy.
Był to początek dynamicznego rozwoju miasteczka. W połowie lat trzydziestych Janowa Dolina liczyła już prawie 2000 mieszkańców i szybko stała się enklawą nowoczesności na mapie ówczesnego Wołynia. Większość zabudowy stanowiły drewniane domy przeznaczone dla czterech rodzin. Miasteczko było w pełni zelektryfikowane, posiadało własną sieć wodno-kanalizacyjną i budziło podziw swoim wyposażeniem.
W Janowej Dolinie nie brakowało sklepów, szkół, działało kino i szpital, a na lokalnym boisku od 1934 roku swoje mecze rozgrywał Klub Sportowy Strzelec Janowa Dolina. Prawdziwą ozdobą miasta była aleja spacerowa i liczne klomby. Do wybuchu drugiej wojny światowej nie zdążono wybudować kościoła – nabożeństwa odbywały się w drewnianej kaplicy, a chrztów i ślubów udzielano w parafialnym kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kostopolu. Do stolicy powiatu można było dotrzeć koleją wąskotorową, a nieopodal miejscowości znajdowały się kopalnie bazaltu, będące głównym miejscem zatrudnienia mieszkańców.

Tragiczny koniec
Tragiczny koniec Janowej Doliny rozpoczął się wraz z wybuchem drugiej wojny światowej. Miasteczko znalazło się pod sowiecką okupacją. Wielu mieszkańców czekał tragiczny los. Dyrektor Państwowych Kopalni Bazaltowych Leonard Szutkowski był jedną z ofiar zbrodni katyńskiej na Ukrainie, co dodatkowo podkreśla tragiczny los mieszkańców Janowej Doliny.
Pomimo sowieckich represji większość ludności Janowej Doliny dalej pracowała w kopalniach bazaltu. Podobnie wyglądało to po przejściu przez Wołyń frontu latem 1941 roku. Dodatkowo miasteczko stało się miejscem schronienia dla setek Polaków z okolic, przez co w 1943 roku populację Janowej Doliny szacuje się na około 2500 mieszkańców. W miasteczku działał mały oddział ZWZ-AK dysponujący kilkunastoma karabinami i pistoletami. Dodatkowo ochrona kopalni również posiadała broń palną, a w pobliżu znajdował się niemiecki garnizon. Wszystko to dało mieszkańcom Janowej Doliny złudne poczucie bezpieczeństwa. W czasie trwania Wielkiego Tygodnia 1943 roku do miasteczka docierały ostrzeżenia rychłego ataku ukraińskich nacjonalistów.
Do ataku banderowców i ukraińskich chłopów doszło w nocy z 22 (Wielki Czwartek) na 23 (Wielki Piątek) kwietnia 1943 roku. Nieliczni uzbrojeni Polacy tylko przez chwilę zdołali stawiać zbrojny opór wobec napastników. Ukraińcy palili domy, do których wcześniej wrzucali granaty, oraz mordowali wszystkich napotkanych na swej drodze Polaków. Bilans strat był tragiczny.
W rezultacie ataku liczbę ofiar tego ataku szacuje się na 500–600 osób. Dodatkowo zniszczeniu uległa większa część zabudowy Janowej Doliny. Nazajutrz, po pochowaniu ciał zamordowanych w zbiorowej mogile w centrum miasteczka, Niemcy ewakuowali większość mieszkańców do Kostopola. Trzy tygodnie później banderowcy ponowili atak, jednak na szczęście tym razem nikt nie zginął. Po tym incydencie Niemcy postanowili wysiedlić pozostałych mieszkańców Janowej Doliny. W konsekwencji był to symboliczny koniec tej polskiej miejscowości.

Haniebna teraźniejszość
Mógłbym w zasadzie skończyć tę opowieść, gdyby nie dwa gorszące fakty. W ostatniej dekadzie ubiegłego wieku rodziny ofiar pomordowanych przez Ukraińców w Janowej Dolinie starały się upamiętnić swoich bliskich. Dzięki ich staraniom w 1998 roku w dawnym centrum miejscowości, w miejscu zbiorowej mogiły, postawiono tablicę pamiątkową. Ukraiński wykonawca sam usunął datę 23 kwietnia 1943 roku. Jedyne, na co się zdobył, był napis „Pamięci Polaków z Janowej Doliny”. Trzeba przyznać, że to dość enigmatyczna forma upamiętnienia ofiar zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.
Dodatkowo, w chwili gdy miało dojść do poświęcenia pomnika, ukraińscy nacjonaliści z organizacji „Ruch” urządzili protest. Wśród ich haseł można wymienić „Won polscy nacjonaliści” oraz „Won SS-owskie sługusy”. Zajście to spowodowało, że dopiero w 2011 roku doszło do poświęcenia tablicy oraz odprawienia mszy świętej i panachidy.
Tutaj „haniebna teraźniejszość” niestety się nie kończy. W 2003 roku w Bazaltowem – wsi zbudowanej na ruinach Janowej Doliny – pojawiła się tablica upamiętniająca… UPA. Napis zachwala oddział, który krwawej nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku dokonał pacyfikacji Janowej Doliny. Ukraińska tablica obwieszcza wszem i wobec, że w nocy z 21 na 22 kwietnia 1943 roku oddział „Zahrawa”, którym dowodził niejaki „Dubowyj”, zlikwidował bazę „polsko-niemieckich okupantów”.
Miejmy nadzieję, że narracja dotycząca wydarzeń z kwietnia 1943 roku w Janowej Dolinie ulegnie w przyszłości zmianie, ponieważ tylko rzetelna pamięć historyczna może stać się podstawą prawdziwego pojednania.

Bibliografia:
- Budzińska A., „JANOWA DOLINA- KIEDYŚ DOLINA SZCZĘŚLIWOŚCI, POTEM…”, https://www.kresowianie.info/artykuly,n240,janowa_dolina_kiedys_dolina_szczesliwosci_potems.html [dostęp na 02.12.2025].
- Naleźniak P., Tragiczna Wielkanoc 1943 roku w Janowej Dolinie, https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/215991,Tragiczna-Wielkanoc-1943-roku-w-Janowej-Dolinie.html [dostęp na 02.12.2025].
- Bazaltowe, https://pl.wikipedia.org/wiki/Bazaltowe [dostęp na 02.12.2025].
- Zbrodnia w Janowej Dolinie, https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Janowej_Dolinie [dostęp na 02.12.2025]

