W tym roku 10 lutego mija 86 lat od przeprowadzonej na masową skalę pierwszej deportacji ludności polskiej z terenów II Rzeczpospolitej, okupowanych przez Związek Sowiecki na Syberię. Trudny i straszny los spotkał tysiące osób, które w najtrudniejszych warunkach, przy –35 stopniach Celsjusza, w bydlęcych wagonach całymi rodzinami zostały deportowane.
Historia pana Grzegorza
“O trzeciej godzinie w nocy przyjechali, gdy cała nasza rodzina spała” – tak zaczął opowiadać historię swojego życia Grzegorz Wiwer. Z około 50 sybiraków zamieszkałych we Lwowie, został jedyny Pan Grzegorz. Aby dowiedzieć się całej historii jego życia pojechaliśmy razem z nim do Zawadowic, miejscowości, gdzie się urodził i skąd został wywieziony jako 7 miesięczne dziecko. W Zawadowicach Pan Grzegorz pokazał, miejsce, gdzie kiedyś stał dom, w którym mieszkała jego rodzina. “Tutaj stał budynek dziadka i była stajnia, stodoła. Wszystko nam zabrali, kiedy nas wywieźli. Było 23 stopni zimna, moja rodzina miała bardzo mało czasu, aby się zebrać. Mnie, moich trzech braci i siostrę, naszych rodziców oraz dziadków po stronie ojca odwieźli na stację Gródek i tam wsadzili do pociągu towarowego – przedłużył Pan Grzegorz. Za chwilę pojedziemy do Gródka, aby zobaczyć stację skąd odbywały się wywózki Polaków.” Ale będąc jeszcze w Zawadowicach zawitaliśmy do kuzynki Pana Grzegorza, która pokazała nam zdjęcia dziadka, którego też wywieźli do Syberii. Następnie udaliśmy się na miejscowy cmentarz, gdzie są pochowani krewni Pana Grzegorza. Matka zmarła w drodze na Syberię i została wyrzucona z pociągu, teraz, aby móc się pomodlić przy jej grobie Pan Grzegorz zrobił symboliczne miejsce jej pochowania. W 1943 roku powstała Armia Ludowa, do której poszli ojciec Pana Grzegorza oraz dwaj jego bracia.

Z deszczu pod rynnę
Wrócić do domu udało się dopiero w 1945 roku jedynie 6-letniemu Panu Grzegorzowi, jego 14-letniej ciotce oraz 10-letniemu wujkowi. Niestety babcia i dziadek zmarli w drodze, zachorowali na tyfus. Zabrali ich do siebie dziadkowie po stronie matki, którzy mieszkali w Zawadowicach. Pan Grzegorz wspomina, że wyjechali z Syberii jak było lato, a do Zawadowic udało im się dojechać jak były Święta Bożego Narodzenia. Cała droga powrotna zajęła im około pół roku. Dziadkowie po stronie matki byli Ukraińcami, tak więc los Pana Grzegorza omal się nie powtórzył, kiedy zaczęła się wywózka Ukraińców na Sybir. Na szczęście miejscowi mieszkańcy w Zawadowicach podjęli protest i w taki sposób ich uratowano. Jestem żywą historią – ciągle żartuje Pan Grzegorz – więcej nas Sybiraków we Lwowie nie zostało, jestem ostatnim.

Misja stowarzyszenia
W misji swojej działalności Stowarzyszenie Odra-Niemen ma także na celu wszechstronne wsparcie oraz pomoc Kombatantom i Sybirakom. Właśnie dla nich są organizowane coroczne wyjazdy na kurację oraz odpoczynek do Polski. Podczas jednej z takich wizyt Pan Grzegorz miał okazję także spotkać swoich krewnych, którzy mieszkają w Kłodzku. Lwowski Oddział SON, Centrum Polskiej Kultury Odra-Niemen-Dniester od wielu lat odwiedza oraz wspiera Pana Grzegorza wraz z małżonką, dla nich ważne jest to, że o nich pamiętają, że jest z kim podzielić się pamięcią historyczną, opowiedzieć o tych wydarzeniach, musimy rozumieć jak im, będąc Polakami było dawniej trudno i jaki mieli patriotyzm i wychowanie by nimi pozostać.
Więcej o historii pana Grzegorza:


