Grób przeznaczony do likwidacji odsłonił niezwykłą historię Marii i Jana Barchwiców – ludzi, którzy całe życie poświęcili służbie rodakom i sprawie niepodległości. Dzięki pracy genealogicznej ich pamięć została ocalona.
Przed kilku laty na jedną z wystaw realizowanych przez Śląskie Tow. Genealogiczne we Wrocławiu (ŚTG), przyszedł pracownik Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego (DUW) zainteresowany genealogią. W trakcie rozmowy z nim dowiedzieliśmy się, iż DUW wraz z wrocławskim IPN prowadzi program „Ocalamy”. Okazało się, że idea tego programu, mająca na celu odszukanie i uhonorowanie ludzi biorących udział w walce o niepodległość, jest zbieżna z prowadzoną wówczas przez ŚTG akcją zachowania pamięci o zmarłych. Nasz program obejmował bowiem fotografowanie i indeksację nagrobków cmentarzy parafialnych Wrocławia; baza osób pochowanych jest dostępna pod hasłem Wrocławskie Cmentarze Parafialne. Wkrótce potem, na jednym z kolejnych spotkań, IPN zwrócił naszą uwagę na groby przeznaczone do likwidacji. Z doświadczenia programu „Ocalamy” wynikało bowiem, że często spoczywają w nich obrońcy niepodległości. Ich identyfikacja przy wykorzystaniu narzędzi genealogicznych, może wpłynąć natomiast na zachowanie nie tylko miejsca spoczynku lecz przede wszystkim pamięci o ich pracy dla Niepodległej.
Dzięki tej wskazówce poznałam Marię i Jana Barchwiców, których życie pełne poświęcenia dla innych, spowodowało zmianę statusu grobu z „Przeznaczono do likwidacji” na status „Grób weterana walk o Wolność i Niepodległość Polski”. Ponieważ Jan zaginął w 1941 r. na Wileńszczyźnie podczas drugiej wojny światowej, formalny status „Grobu weterana” został przyznany Marii Barchwic, której biogram odtworzyłam jako genealog.

Historia Marii Barchwic, żony Jana Barchwica
Maria Ludwika Barchwic zd. Strenger urodziła się w Warszawie 1 lipca 1883 r. jako córka Wilhelma i Elżbiety. Miała pięcioro rodzeństwa. Ich ojciec był fabrykantem i prowadził w Warszawie od 1877 r. uniwersalny zakład kowalski przy ul. Żelaznej 60 i ul. Grzybowskiej 41. Był też członkiem Warszawskiego Oddziału Cesarskiego Towarzystwa Pielęgnowania Zwierzyny Łownej i Racjonalnego Myślistwa. Maria ukończyła w Warszawie pensję p. Matyldy Karwowskiej przy ul. Elektoralnej 48, w której uczyły się dzieci kolejarzy, rzemieślników i pracowników sądowych..
Prawdopodobnie odwiedzając w Petersburgu mieszkające tam wówczas rodzeństwo, starszą siostrę Filomenę, żonę kupca Czesława Szmidta, oraz młodszego brata inż. Leopolda Strenger’a, poznała Jana Barchwica (1878-1941?), także kupca jak również działacza społecznego oraz niepodległościowego, należącego m.in. do Zarządu Tow. Gimnastycznego „Sokół” i Polskiej Macierzy Szkolnej.
Wyszła za niego za mąż 14 czerwca 1908 r. i na 10 lat związała się ze środowiskiem polonii petersburskiej, współpracując na jej rzecz wraz z mężem.

Działalność dobroczynna Marii i Jana Barchwiców
Od wybuchu I wojny światowej (1914) brała czynny udział w organizowanej przez polskie stowarzyszenia społeczne pomocy rodakom, najpierw tym przesiedlonym do ówczesnej stolicy Rosji z Królestwa Polskiego i tzw. guberni zachodnich, potem wracającym z zagranicy do kraju. Pracowała w utworzonym w sierpniu 1914 r. Polskim Towarzystwie Pomocy Ofiarom Wojny (PTPOW) kolejno w charakterze: kierowniczki sekcji rozdawnictwa odzieży, kuratorki schroniska dla wygnańców, opiekunki wzorowej ochrony i kierowniczki Domu Sierot w Petersburgu. Współpracowała z ks. Aleksandrem Wóycickim, który w 1915 r. zorganizował ośrodek opieki dla wygnańców z Królestwa Polskiego w Lesnoje (obecnie Puszkin). Prowadziła tam jako kuratorka schronisko dla matek z dziećmi, połączone z ochroną dla dzieci. Była to jak podkreślono w ówczesnej prasie „instytucja wzorcowa, prowadzona wedle wszelkich wymagań higieny i pedagogiki” którą kopiowało wiele podobnych polskich placówek na terenie Rosji. W zarządzie PTPOW pracował od początku jego utworzenia także Jej mąż, Jan Barchwic.

Pomoc dla Polaków zesłanych na Syberię
Razem z Nim, na początku 1916 r. jako delegatka Komitetu Polskiego Pomocy dla Ofiar Wojny w Moskwie oraz jako delegatka oddziału PTPOW w Petersburgu, wzięła udział w kilkumiesięcznej podróży na Syberię i Daleki Wschód. Celem jej było nawiązanie kontaktów z oddziałami polskich zesłańców, utworzenie nowych punktów pomocy, szczególnie w leżącym na Syberii Kraju Narymskim, przekazanie im odzieży, pieniędzy i książek zebranych przez Polonię petersburską.
Podczas tej misji Barchwicowie spotkali się z Polakami skupionymi wokół kilkunastu oddziałów organizacji pracujących na Syberii, m.in. w Omsku, Barnauł, Nowosybirsku, Irkucku, Czycie, Władywostoku, oraz w polskich koloniach w chińskim Harbinie (dawniej Charbin) i Manczuli, a także w prowadzonej w Chinach polskiej cukrowni w Asziche założonej w 1906 r. przez ziemian z Lubelszczyzny. Drogę tę pokonywali pociągami, statkami, łodziami, końmi i saniami; w jedną tylko stronę, na trasie Petersburg – Władywostok to ponad 10 000 km.
Relacje z tej misji, autorstwa Jana Barchwica jako pełnomocnika szczególnego organizacji, zawierały m.in. opisy jego mediacji w lokalnych konfliktach politycznych i uwagi organizacyjne, co przekazywał na bieżąco, listownie na ręce prezesa Rady Zjazdów PTPOW Aleksandra Lednickiego. Ponadto zarys tej misji, w tym potrzeby i stan opieki medycznej, szkolnej i żywieniowej zesłańców, zrelacjonowano Polonii polskiej w formie napisanych przez J. Barchwica 9 artykułach, opublikowanych w polskiej gazecie wychodzącej w Petersburgu pt. Głos Polski; numer 42-50 z 1916 r.
Pod koniec tego roku, w dniach 28-31 grudnia, Maria Barchwic po raz kolejny jako delegatka PTPOW wyjechała tym razem do Finlandii razem z bp Janem Cieplakiem (1857-1926) i delegatami P.T.P.O.W. na poświęcenie ochronki i bierzmowanie mieszkających w niej 30 chłopców. Ośrodek w Merentahti, został przejętym od Urszuli Ledóchowskiej (1865-1939), która po wybuchu I wojny jako posiadająca wówczas paszport austriacki, musiała opuścić Finlandię i wyjechała do Petersburga, z którego jednak 25 sierpnia 1914 r. wydaliły ją z kolei władze carskie. Aby ocalić utworzony przez nią ośrodek dla dzieci, opiekę nad nim przejął mieszkający tam polski inż. Józef Ziabicki, którą prowadził wraz z żoną.
W lutym 1917 r. Maria Barchwic uczestniczyła charytatywnie w dorocznym popisie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół Polski”, z którą to formacją jej mąż, Jan Barchwic był związany od 1902 r., kiedy jeszcze podczas studiów w Paryżu, formował tam pierwsze gniazdo Sokoła.

Organizacje i inicjatywy Barchwiców na rzecz polskich dzieci
Od stycznia 1918 r. działała w nowo utworzonym m.in. z inicjatywy jej męża Jana Barchwica, Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Towarzystwo to powstało aby wspomóc działające już organizacje opiekuńcze i przejąć od nich na siebie opiekę nad sierotami i dziećmi z ubogich rodzin a także pomóc im w powrocie do kraju. Celem było również rozwinięcie, poprzez „Kluby dla dzieci i podrostków”, opieki pedagogicznej i ochrona dzieci przed rozproszeniem i wynarodowieniem. Maria Barchwic była w TPD w komisji ustawodawczo- organizacyjnej.
W 1918 r. powróciła do kraju w charakterze kierowniczki transportu dzieci polskich z ochron petersburskich, które zostały powierzone Głównej Radzie Opiekuńczej w Warszawie.
Misję tę M. Barchwic zrealizowała jako delegatka Centralnego Urzędu Reemigracyjnego Przedstawicielstwa Polskiego w Rosji. Warto zaznaczyć, że w Urzędzie tym, współpracującym z Rządem Tymczasowym, działał także Jan Barchwic, zajmując się sprawami jeńców wojskowych i cywilnych, a potem reemigracją.


Tworzenie Uniwersytetu Lubelskiego oraz Wileńskiego z udziałem Jana Barchwica
Działalność dobroczynną M. Barchwic kontynuowała nadal na terenie Polski. Jednak dotychczas ustalono tylko kilka wydarzeń z jej udziałem. Prawdopodobnie wraz z mężem zaangażowanym jako sekretarz i dyr. administracyjny w tworzenie Uniwersytetu Lubelskiego, zamieszkała najpierw w Lublinie. A następnie w związku z jego pracą przy otwarciu Uniwersytetu Wileńskiego, przeprowadziła się do Wilna.
Także tam podjęła pracę na rzecz młodzieży i m.in. jako jedna z honorowych gospodyń, wzięła udział w zorganizowaniu 2 Balu Jesiennego na rzecz Bratniej pomocy studentów Uniwersytetu Wileńskiego w dniu 9 października 1922 r. Bal był jednym z elementów kilkudniowych obchodów (6-9 października) „Dnia Akademika”, mających na celu wsparcie studiującej młodzieży, której ok. 90% pracowało. Oprócz dobroczynnego balu, na który została zaangażowana orkiestra opery, była też wystawa Wydziału Sztuk Pięknych, „Bazar” w Sali Miejskiej, w teatrach wystawiono natomiast „Halkę” S. Moniuszki, „Hamleta” W. Szekspira i „Ks. Marka” J. Słowackiego.
Matka chrzestna Łodzi „Mewa”
Mieszkając w Wielkopolsce, zaangażowała się w opiekę nad młodzieżą męskiego Gimnazjum w Ostrowiu nad Notecią, prowadzonego przez Towarzystwo Szkół Pracy.
W 1927 r. została tam matką chrzestną łodzi „Mewa”, jednej z czterech zbudowanych samodzielnie przez uczniów w szkolnych warsztatach, na których abiturienci odbyli 5 tygodniową wyprawę (w obie strony) od Noteci aż do Pińska na Polesiu. Warto zaznaczyć, że Gimnazjum to, przy wsparciu Prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego (1869–1963), zostało zakupione przez Towarzystwo Szkół Pracy i Towarzystwo Gniazd Sierocych, w którego Radzie Nadzorczej zasiadał J. Barchwic wraz z m.in. z pisarzem Władysławem Reymontem, gen. Władysławem Sikorskim i Prezesem Izby Karnej Sądu Najwyższego Aleksandrem Mogilnickim. Natomiast w 1926 r. Barchwic został członkiem założycielem Towarzystwa Wiosek Kościuszkowskich.
Skąpe informacje o aktywności w Polsce są prawdopodobnie związane z częstą zmianą miejsc zamieszkania, wynikającą z nieprzeciętnego zaangażowania jej męża Jana Barchwica w różnorodną działalności handlową, społeczną i niepodległościową. Przeprowadzali się co 2-3 lata, co skutkowało także zmianą miejsc zamieszkania Lublin, Wilno, Warszawa, Wilno, Warszawa, Wieleń nad Notecią, Kalisz, Poznań, Warszawa, Wilno. Trudno więc obecnie odszukać czy Maria współpracowała z mężem w Związku Przeciwżebraczym, którego był dyrektorem (1933-1936) lub w zainicjowanych przez niego formacjach: Katolickim Stowarzyszeniu Propagandy Filmowej w Polsce (1937), czy Polskiej Wytwórni Filmowej EOS sp. z o.o., powołanej do realizacji tych filmów.
Za swoją wyjątkową działalność dobroczynną, szczególnie w okresie I wojny, była w 1933 r. nominowana do Złotego Krzyża Zasługi. Jednak pomimo pozytywnego zaopiniowania wniosku został on odrzucony z powodu braku działalności niepodległościowej.
Lata 1938-1942 Maria Barchwic spędziła w Wilnie. Przeniosła się tam, ponieważ mąż został zatrudniony w wileńskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej. Jednak już w styczniu 1940 r. dokumenty meldunkowe Wilna wykazują wyłącznie ją jako lokatorkę mieszkania przy ulicy Ciasnej 3-12, a w spisie mieszkańców Litwy z 1942 r. figuruje jako będącą na utrzymaniu córki siostry. Wskazówką do losów Jana Barchwica w okresie wojny jest ogłoszenie, które Maria zamieściła 24 sierpnia 1941 r. w sekcji „Poszukiwanie zaginionych” wileńskigo Gońca Codziennego: Jan Barchwic przed 22- VI-b. r. wyjechał do Jezioros (Zarasai). Ktoby wiedział coś o jego losie proszony jest o informacje. Żona. Ankśtoj (d. Ciasna) 3-12.

Podróż Marii Barchwic zakończona we Wrocławiu
W sierpniu 1946 r. w ewidencji mieszkańców Wrocławia został odnotowany jej przyjazd z Warszawy. Została zameldowana przy ul. Ciepłej 32/8 (obecnie ul. Wesoła) wraz z pięcioma innymi osobami. Wśród nich była córka i synowa jej starszej siostry Filomeny ze swoim synkiem. Do swojej śmierci pozostała pod ich opieką. Maria Barchwic zmarła 24.06.1952 r. Została pochowana na parafialnym cmentarzu pw. św. Maurycego (pole 2, rząd 7, grób 3). Na tablicy nagrobnej widnieje napis Jan i Maria Barchwicowie, jednak brak jest potwierdzenia pobytu Jana Barchwica i jego śmierci we Wrocławiu. Data jego zgonu 24.06.1950 jest datą symboliczną, podobnie jak miejsce pochowania.
Szersze informacje o Janie i Marii Barchwic zostały zamieszczone w internetowej encyklopedii prowadzonej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie:
polskipetersburg Maria Barchwic,
polskipetersburg Jan Barchwic

To tylko jedna z historii „Przeznaczonych do likwidacji”, którą każdy z nas może ocalić, zwracając uwagę na mogiły pozbawione opieki. W swojej publikacji z 1924 r. „Ideologia harcerstwa a starsze społeczeństwo” -zakazanej przez Niemców podczas drugiej wojny światowej- Jan Barchwic jako motto przywołał słowa Stanisława Szczepanowskiego „Człowiek dopiero jest człowiekiem, jeśli żyje w służbie Idei”. Swoim życiem oboje dali temu świadectwo.



