Pogórze Kaczawskie znajduje się na Dolnym Śląsku, jest częścią Sudetów Zachodnich. Odwiedzając tę piękną krainę, wędrujemy przez bujne lasy, możemy tu zwiedzać urokliwe, historyczne miejscowości, a nawet średniowieczne zamki. Wokół łagodne wzgórza, skałki i mnóstwo zieleni, cisza i spokój…

Mimo że wygasłe, to jednak wulkany
Jest to obszar niezwykle ciekawy geologicznie. W krajobrazie regionu szczególnie wyróżnia się Ostrzyca, góra niedaleko miejscowości Proboszczów. Góruje tu nad niewielkimi wzniesieniami i ma charakterystyczny stożkowy kształt.

Jakim procesom góra ta zawdzięcza swój kształt? Otóż jest ona wygasłym wulkanem, a bardziej szczegółowo stratowulkanem. Wulkany tego typu są zbudowane ze skał piroklastycznych, czyli z materiału wyrzucanego z wnętrza wulkanu, usypanego w stożek.
A skąd wiadomo, że to wulkan?
Góra, zwana również ze względu na swój kształt „Śląską Fudżijamą”, jest zbudowana z bazanitu, czyli wylewnej skały magmowej, która jest oliwinową odmianą tefrytu. Na jej szczyt można wejść żółtym szlakiem, którego końcowy fragment stanowią schody z rzeczonego bazanitu właśnie.
Ostrzyca to pradawny wulkan, którego ostatnia erupcja miała miejsce około 15–20 milionów lat temu (w epoce miocenu).
Obecnie z tego wulkanu został tzw. „nek”, czyli pozostałość komina wulkanicznego, która jest stosunkowo odporna na erozję. Sam stożek nie jest już kraterem – jest to sam „rdzeń” dawnego wulkanu.
Ostrzyca jest jednym z wielu wulkanów w tym regionie. Geolodzy wskazali tu aż 200 miejsc występowania bazaltu, który świadczy o aktywności wulkanicznej.
Skały tworzące Góry Kaczawskie powstały około pół miliarda lat temu w czasie tzw. orogenezy kaledońskiej, więc są jednymi z najstarszych gór w Polsce i również na świecie. Obszar ten doświadczył trzech okresów intensywnej aktywności wulkanicznej. Pierwszy z nich miał miejsce około 500 mln lat temu (wulkanizm paleozoiczny), drugi około 270 mln lat temu (wulkanizm permski), a trzeci około 20 mln lat temu (wulkanizm kenozoiczny). Z tego ostatniego okresu pochodzą znajdujące się tu pokrywy lawowe, intruzje, żyły, pnie, czopy i stożki wulkaniczne.
Na szczycie innego dawnego wulkanu stoi Zamek Grodziec, a niedaleko miejscowości Leśna znajduje się kolejny relikt wulkaniczny, czyli Stożek Perkuna.
Szlakiem spacerowym ze Złotoryi można dotrzeć do Wilczej Góry czy Czartowskiej Skały – to także są stare wulkany. Pod Wilczą Górą leżą bomby wulkaniczne – okrągłe głazy ważące po kilka ton, wyrzucone z głębi ziemi wraz z roztopioną lawą i popiołem.
Kamienne organy
Stygnąca lawa tworzy geometryczne formy, tzw. słupy bazaltowe. Cios słupowy powstaje, gdy lawa (głównie bazaltowa) stygnie powoli i równomiernie, kurcząc się i pękając w geometryczne kolumny – zwykle sześciokątne.
Organy Wielisławskie to właśnie pamiątka po pradawnych erupcjach. Dzięki prowadzonej tu przed laty eksploatacji kamienia odsłonięto porfiry, które na tym stanowisku tworzą słupy o cztero- lub pięciokątnym przekroju i wysokości ponad 20 metrów.

Niedaleko Myśliborza leży Wąwóz Myśliborski. Występuje tu lawa poduszkowa która świadczy o występującym tu wulkanizmie podmorskim, który wydarzył się w tym miejscu u początków ery paleozoicznej. Skały tworzące zbocza doliny Jawornika prowadzące to zieleńce, które powstały w wyniku przeobrażenia skał bazaltowych. Lawa w kontakcie z wodą stygła bardzo szybko, kurcząc się i pękając. Powstawały w ten sposób bazaltowe twory w kształcie „poduszek”.
Natomiast wzgórze Rataj jest zbudowane z lawy bazaltowej, dokumentując trzeci, najmłodszy okres w wulkanicznej historii Pogórza Kaczawskiego. Dokładnie w centrum tego wzniesienia założono kamieniołom, który odsłonił przekrój przez kolejny dawny komin wulkaniczny. Są to Małe Organy Myśliborskie. Widoczny tu cios kolumnowy, czyli spękanie bazaltu w regularne wielokąty jest idealnym przykładem form tworzonych przez równomiernie i powoli stygnącą lawę.

Wilcza Góra to kolejna pozostałość komina, którym magma przedostawała się ku powierzchni. Sam stożek wulkanu uległ erozji, co odsłoniło głębsze warstwy skał. I tu również w wyrobiskach kamieniołomów można obserwować niemal pełny przekrój komina wulkanicznego, z różnymi rodzajami skał wulkanicznych. Widać tu tzw. różę bazaltową, czyli układ słupów rozchodzących się ze wspólnego środka.
W trakcie trzeciego okresu aktywności wulkanicznej na Pogórzu Kaczawskim z wód Północnego Atlantyku zaczęła się wyłaniać Islandia…
Podróż w przestrzeni i czasie
A gdyby tak cofnąć się w czasie i spojrzeć na Krainę Wygasłych Wulkanów sprzed 20 milionów lat? Niemożliwe.
A jednak! Wystarczy polecieć na Islandię, wysiąść z samolotu i naszym oczom ukaże się Pogórze Kaczawskie z czasów aktywności tamtejszych wulkanów!
Na półwyspie Reykjanes dominuje czerń, kamienie, stożki wulkaniczne i potoki lawy. W okolicach aktywnych geotermalnie czuć zapach siarki. Ziemia często się trzęsie, można też zaobserwować uskoki tektoniczne tworzące się z powodu rozsuwania się płyt tektonicznych.

Na środku rozległego pola lawy stoi samotna góra Keilir. Jest to wygasły wulkan, który wybuchał w plejstocenie, prawdopodobnie między 100 000 a 10 000 lat temu. Były to erupcje subglacjalne, gdyż w tym czasie półwysep Reykjanes był pokryty lądolodem.

Erupcje szczelinowe i warstwy świeżej lawy
Półwysep Reyjkanes jest obecnie jednym z najbardziej aktywnych miejsc Islandii. W ciągu ostatnich czterech lat był areną 10 erupcji szczelinowych. Skorupa ziemska jest tu rozrywana potężnymi siłami związanymi z ruchem płyt tektonicznych. Pęknięcia tworzą system szczelin, którymi magma z komór magmowych wydobywa się na powierzchnię. Ze szczelin tryska lawa, tworząc niesamowite pióropusze. Z czasem ciśnienie w komorze magmowej maleje, na całej długości szczeliny pozostają aktywne tylko niektóre punkty, tworząc kratery. Lawa rozlewa się po okolicy, wypełniając doliny i przelewając się przez przełęcze.

Jeśli magma zawiera niewiele krzemionki, jest rzadka i zastyga w charakterystyczne prążki zwane lawą trzewiową.

Natomiast magma o dużej zawartości krzemionki, sunąc po podłożu wydaje odgłosy jak tłuczone szkło, a zastyga w fantastyczne formy, które w półmroku pobudzają wyobraźnię, robiąc wrażenie stworów z innych wymiarów.

To swoiste surowe piękno, mroczne i zapierające dech w piersiach. Kiedy stoisz u stóp aktywnego wulkanu, możesz usłyszeć szept milionów lat historii.


