Rok 2025 ustanowiony został przez Senat RP rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Z tej okazji warto przybliżyć postać tej niezwykłej poetki i dramatopisarki, pochodzącej ze słynnego rodu polskich artystów- Kossaków.
Córka sławnego domu
Maria Teresa Kossak urodziła się 24 listopada 1891 roku w Krakowie. Była córką legendarnego malarza Wojciecha Kossaka oraz Marii z Kisielińskich. Jej najbliższą rodzinę stanowią w zasadzie same znane nazwiska. Dziadkiem ze strony ojca był Juliusz Kossak, który podobnie jak Wojciech malował słynne obrazy przedstawiające ważne momenty z historii Polski. Brat Marii, Jerzy poszedł w ślady ojca i dziadka przenosząc na płótno dzieje ojczyzny. Najmłodsza z rodzeństwa była Magdalena, pisarka znana pod pseudonimem Magdalena Samozwaniec. Maria była więc córką sławnego w całej Polsce domu artystów-patriotów, więc nic dziwnego, że również ona poszła podobną drogą.
Chorowite dziecko
W pierwszych latach swojego życia Maria była chorowitym dzieckiem. Z tego powodu nie uczęszczała do normalnej szkoły, ale zamiast tego odebrała szczegółową edukację domową. Zgodnie z rodzinną tradycją w jej nauce kładziono nacisk na przedmioty humanistyczne oraz rozbudzenie patriotyzmu. Znała również języki obce: francuski, niemiecki i angielski. Swoje dziecięce lata spędziła głównie w podkrakowskim pałacyku otoczonym zielenią, znanym jako Kossakówka. Od najmłodszych lata próbowała zarówno malarstwa, jak i poezji. Ostatecznie poszła drogą tej drugiej pasji.

Trzykrotne małżeństwa
Zanim młoda Maria wkroczyła na drogę sukcesów w karierze pisarskiej, zdążyła już stanąć na ślubnym kobiercu. W wieku 24 lat w roku 1915 wyszła za Władysława Bzowskiego, Polaka będącego oficerem w armii austriackiej. Ich małżeństwo szybko okazało się jednak pomyłką i zakończyło się już w 1919 roku kościelnym unieważnieniem. Zaledwie po dwóch miesiącach od unieważnienia małżeństwa Maria poślubiła poetę Jana Pawlikowskiego. Jednak i ten związek prędko zaczął się psuć i ostatecznie w 1929 roku unieważnił je Sąd Najwyższy II RP. W roku 1931 poetka po raz trzeci stanęła na ślubnym kobiercu z Jerzym Stefanem Jasnorzewskim, oficerem polskiego lotnictwa.
Ten związek okazał się trwały, chociaż najbardziej scementowała go potrzeba wspólnego przejścia przez tragiczne lata wojny. Jerzy był z Marią do jej śmierci, lecz nigdy nie mieli dzieci. Maria podobno bała się zmian jej ciała, które wywoła ciąża. Ponadto jej własna siostra Magdalena Samozwaniec uważała, ze Maria nie była wierna swym mężom, często z wzajemnością. Aż dwukrotne rozwody, zarówno kościelne jak i cywilne były podobno zasługą znajomości rodziny wśród duchowieństwa. Współcześnie żyjący potomek rodziny mówił w jednym z wywiadów: „Ileż Kossak wydał na adwokatów, ileż obrazów zaniósł do kościoła… Szczęśliwie dla jego ręki miał znajomości wśród kleru”. To właśnie pamiątką trzykrotnych małżeństw jest nazwisko Marii, do końca życia posługiwała się nazwiskami drugiego oraz trzeciego męża.

Kariera w latach międzywojennych
Początki kariery Marii miały miejsce już w wolnej Polsce w latach międzywojennych. Jej pierwszym działem poetyckim był „Niebieskie migdały” wydane w 1922 roku. Już dwa lata później Maria zadebiutowała ze swoim pierwszym większym dziełem, czyli dramatem „Szofer Archibald. Komedia w 3 aktach”. Ta sztuka po raz pierwszy wystawiona została w warszawskim Teatrze Małym i spotkała się z przychylnymi komentarzami. W następnych latach autorka rozwijała się właśnie w tych dwóch dziedzinach, czyli tomikach poezji oraz dramatach. Pośród licznych tytułów jej dzieł znajdziemy: „Pocałunki”, „Krystalizacje”, „Baba-Dziwo. Tragikomedia w trzech aktach”, „Pani zabija pana” i wiele innych. Jej dzieła dotykały skandalicznych w tamtych czasach tematów związków pozamałżeńskich oraz aborcji, przez co krytycy doceniali jej odwagę, lecz nie zawsze takie zdanie podzielali zwykli czytelnicy. Rosnącej karierze towarzyszyła skłonność do luksusowego życia. Płynące lata coraz bardziej przerażały Marię, do tego stopnia , że już po 30-tce zaczęła bać się starości.

Wojna, emigracja i śmierć
Sławna, choć skandalizująca pisarka wykazała się na samym początku niemieckiej inwazji na Polskę dużą odwagą. Już we wrześniu 1939 roku wystawiła w Warszawie wspomnianą wcześniej sztukę „Baba-Dziwo”. Była to mocna satyra z Adolfa Hitlera i całego jego reżimu. Z tego powodu razem z mężem wyjechali z Warszawy tuż przed jej okrążeniem przez wojska niemieckie. Drogami pokonywanymi przez tysiące innych polskich uchodźców wojennych znaleźli się ostatecznie w Anglii. Na obczyźnie Marię dotknęły trudny zwykłego życia, dalekiego od luksusów. Jej trzeci mąż, będący pilotem wojskowym bardzo mało czasu spędzał w domu.
W trakcie wojny zmarli oboje jej rodzice. Sama Maria zachorowała na raka szyjki macicy. Choroba poważnie ją przybiła, chociaż starała się z niej żartować. Pisała: „Przyjemnie mi było, że bardzo ładnie wyglądałam na tym wózku inwalidzkim psiakrewskim, że szlafrok jest nowy, że brylant świeci, a włosy mam w nowej różowej siatce”. Pisarka złamała nawet swoje tabu, gdyż do tej pory wierzyła głównie ziołom, a teraz dopuściła do siebie lekarzy. Niestety dnia 9 lipca 1945 roku przegrała walkę z nowotworem. Śmierć dopadła ją na emigracji w Manchesterze, tuż po zakończeniu wojny. Jej mąż do końca życia się z tym nie pogodził i mówił o niej w czasie teraźniejszym. Również siostra Magdalena Samozwaniec załamała się do tego stopnia, że chciała popełnić samobójstwo. Zawsze myślała, że po wojnie razem z Marią zamieszkają w ukochanej Kossakówce pod Krakowem.

Dziedzictwo
Twórczość Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pozostawiła po sobie silny ślad w polskiej kulturze. Jej wierze w formie śpiewanej wykonywała legendarna Ewa Demarczyk, a także Krystyna Janda i ostatnio sanah. Ta ostatnia niedawno rozsławiła jej wiersz „Pocałunki”. Dziedzictwo Marii docenione zostało przez Senat RP, który ustanowił rok 2025 rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.




